Aż czy tylko?

Trzy godziny podróży – czy to długo? Chociaż oczywistym jest, że percepcja upływu czasu jest zdecydowanie subiektywna i zmienna,  mimo to uwielbiamy toczyć na ten temat dyskusje. Czy to już czy dopiero? Aż czy tylko? Ilu pasażerów tyle odczuć i opinii. A nawet więcej – każdemu pasażerowi każdy kwadrans może się przecież wydawać mniej lub bardziej „dłużący” od poprzedniego.

Trzeba przyznać, że przewoźnicy branż wszelakich robią wszystko, żeby temu „dłużeniu” zapobiec. Gniazdka przy siedzeniach w pociągach i autokarach stały się już oczywistością,
w porannym intercity kilkakrotnie czekała na mnie ciepła gazeta, a jakiś czas temu
w samolocie, we wciąż niepojęty dla mnie sposób, mój telefon połączył się z wifi. W WARSie można wypić wino lepsze niż w niejednym barze, w strefie ciszy w Pendolino skupić na śnie albo pracy, a w czasie przelotów tanimi liniami kupić perfumy po cenach niższych niż
w Rossmannie. Sklepy, restauracje, saloniki i sypialnie na skrzydłach, kołach i torach. Moc atrakcji, żeby tylko pasażerowie nie odczuli znużenia i dłużenia.

Spędzając w środkach komunikacji dalekobieżnej kilkadziesiąt godzin miesięcznie, jestem nie tylko stałym odbiorcą, ale też wiernym fanem wszystkich tych udogodnień. Dzięki nim czas spędzony w drodze nie utrudnia mi życia i nie krzyżuje planów, jest niemalże niezauważalny w ogólnym rozrachunku wydarzeń tygodnia. W rzeczywistości mobilnej pracy i mobilnych przyjemności, to czy zajmujemy się nimi w lokalizacji stałej czy zmiennej naprawdę przestało mieć znaczenie. Niejednokrotnie czas „w podróży” udawało mi się wykorzystać nawet  znacznie efektywniej niż przy własnym biurku.

Tylko czy z laptopem na kolanach i oknem zasłoniętym w obronie przed padającym na ekran słońcem, aby na pewno jesteśmy jeszcze „w podróży”? Możemy być wówczas
w pracy, na Facebooku, nawet na zakupach on-line. Ale przecież nie w tym szczególnym stanie umysłu, osiąganym tylko przy patrzeniu na zmieniający się za oknem krajobraz. Kiedy przypadkiem zostaniemy bez prądu, książki i zasięgu albo celowo zmusimy do odłożenia wszystkich zajmowaczy i umilaczy czasu na bok, okazuje się, że nie musi to oznaczać nudy. Że można spędzić godzinę, dwie lub trzy ze swoimi myślami i pomysłami, po prostu sami ze sobą.

Brzmi przerażająco? Tym bardziej warto spróbować. Bo kiedy indziej niż w podróży możemy pozwolić sobie na to, żeby nic nie robić? Odciąć od zewnętrznych bodźców bez wyrzutów sumienia, z dobrym usprawiedliwieniem dla świata i samych siebie? No bo jak to tak – siedzieć i myśleć?

TYLKO siedzieć i myśleć?

A może jednak AŻ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s