Joga dla wszystkich

Chyba przy którymś z kolejnych głębokich wdechów nie tylko zaczęłam odpoczywać w pozycji psa z głową w dole, ale też w pełni zrozumiałam dlaczego joga to znacznie więcej niż ćwiczenia rozciągające. Niby każdy wie, że to prastary system łączący filozofię, religię i etykę kultur Wschodu z dobrym marketingiem w naszej zachodniej cywilizacji. Niby każdy widzi że joga jest modna, więc trzeba ją ćwiczyć i udawać, że się lubi / więc nie wolno jej ćwiczyć i przyznawać, że się lubi. Niby każdy słyszał, że to relaksujące, wyciszające i dobre na stres. No właśnie – ja też wcześniej wiedziałam, widziałam i słyszałam – na niby.

Daleko mi oczywiście do wtajemniczenia we wszystkie mądrości jogi. Daleko mi też do wystarczającej sprawności fizycznej, żeby bez problemu wykonywać wszystkie asany. Sęk w tym, że to wcale nie o tę sprawność chodzi, ale o znalezienie własnego tempa i własnych potrzeb, o zrozumienie siebie i swojego ciała. Czasem tą potrzebą może być naprawdę leżenie w pozycji Savasana przez 15 minut (to ta relaksująca, w której wiele osób obawia się zasnąć na koniec zajęć w szkołach jogi). Okazuje się tylko, że to nie takie proste. Czy to nie szczyt absurdu, że łatwiej nam rywalizować w wyścigu kto wyżej podniesie nogę niż skupić przez kwadrans tylko na własnym oddechu?

Nie tak dawno temu był taki moment, w którym zagubiłam się w najgorszym rodzaju wyścigu – takim z jednym uczestnikiem. Ścigałam się sama ze sobą o nieustanną produktywność i efektywność, a spędzenie godziny na czynności nieprzynoszącej wymiernej wartości dodanej wydawało mi się największym grzechem. Joga nie zakwalifikowała się wówczas na moją listę zajęć dozwolonych – ani to spalanie, ani ćwiczenia siłowe, a co gorsza nie można robić przy niej drugiej rzeczy jednocześnie. Za każdym razem, gdy jednak próbowałam ćwiczyć, wydawało mi się, że tracę czas zarezerwowany w planach na siłownię lub bieganie. I właśnie dlatego gdy postanowiłam, że nie chcę być tylko robotem funkcjonującym od zadania do zadania, zabrałam się za 30-dniowe yoga challenge.

Jasne, że wyleczenie się z przesadnej zadaniowości potraktowałam na początku jako kolejne zadanie. Postanowiłam sobie, że choćby nie wiem co muszę zrealizować przewidziany na każdy dzień zestaw ćwiczeń, nawet jeśli robiłam to bardzo zmęczona zaraz przed snem albo półprzytomna rano. Takiemu podejściu daleko do założeń jogi, lepiej małymi krokami wypracować w sobie przyzwyczajenie i odnaleźć chęć do rozkładania maty. Moje poczucie obowiązku jednak też zamieniło się w nawyk, a nawyk w odskocznię i koło ratunkowe, które  teraz rzucam sama sobie w chwilach mniejszych i większych kryzysów.

Zrozumienie, które pojawiło się w międzyczasie dotyczyło tego, że joga to trening naszego podejścia do świata. Balans i równowaga znalezione we własnym ciele wydają się bliższe i łatwiej dostępne w innych sferach życia. Wiecznie nieosiągalny złoty środek nagle okazuje się znajdować gdzieś w okolicach brzucha. Skrajności, które tak bardzo utrudniają nam podejmowanie decyzji na co dzień to te same siły, które ciągną nas w dół i w bok, gdy próbujemy utrzymać pion w pozycjach na jednej nodze. Różnica jest jedna – na macie znacznie łatwiej ćwiczyć jak je odpychać, a upadki nie mają żadnych konsekwencji.

Joga to też rodzaj podróży – w głąb siebie. Oferta sposobów i miejsc, w których możemy ją odbyć jest ogromna, więc warto szukać i próbować różnych. Moim ostatnim odkryciem jest Bikram Yoga, którą ćwiczy się w pomieszczeniach o bardzo wysokiej temperaturze (w Warszawie np. tu: http://www.bikram.pl/index.php), ale moją największą joga-miłością pozostanie Adriene, która pomogła mi w zeszłym roku znaleźć wewnętrzny spokój. Jej kanał na Youtube https://www.youtube.com/user/yogawithadriene to kopalnia różnorodnych ćwiczeń – od 5 minutowych filmików z jogą w samolocie, po 30-dniowe programy-wyzwania.

A na koniec ciekawostka „czy wiesz, że”. Pierwszą nauczycielką jogi w Polsce była Malina Michalska, tancerka, która w 1967 r. przekształciła swoje studio gimnastyczne w szkołę hatha-jogi, do której prowadzenia upoważnił ją ówczesny ambasador Indii. Na książkę Michalskiej „Joga dla wszystkich” natknęłam się ostatnio przypadkiem na półce z książkami rodziców. W jej wstępie można przeczytać, że joga pomaga zwalczyć „pośpiech i stres nowoczesności, które nie sprzyjają zachowaniu równowagi psychicznej”. Książkę wydano w 1978 r. O ile bardziej zaczęliśmy się od tego czasu spieszyć i stresować?

3 myśli na temat “Joga dla wszystkich

  1. Jak Ty to robisz? Za parę godzin mam egzamin, ale pomyślałam sobie… wejdę i tylko rzucę okiem, o czym Milena naskrobała. Nie mogłam się oderwać! Chciałabym więcej, ale … sama rozumiesz 😉
    Tak trzymaj!

    Polubienie

  2. Pani refleksje i przemyślenia są bardzo ciekawe, a lekkość pisania świadczy o dużych zdolnościach.
    Poczekamy i chętnie poczytamy.
    Życzę wewnętrznego spokoju , który pozwoli w pełni rozwinąć bogactwo Pani intelektu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s