Gdzie te nerwy?

No może chociaż trochę? Może tak ciut ciut? Może będzie łatwiej jak wyobrazisz sobie wszystkie rzeczy, które mogą pójść nie tak?

Gdy w czasie 27-godzinnej podróży współpasażerowie nie są chętni do rozmowy, a nie ma się już siły przyjmować żadnych audio-wizualno-tekstowych treści, zawsze można pogadać samemu ze sobą. Ja próbowałam doszukać się w swoim podejściu do wyjazdu odrobiny strachu albo zdenerwowania. Moje przesadne opanowanie zaczęło mnie nawet denerwować, wydało mi się niezrozumiałe i zupełnie nieadekwatne. Uznałam, że jestem winna tej podróży trochę więcej emocji i przeżywania.

Nic z tego. Niezachwiany wewnętrzny spokój.

Zajęłam się więc analizą tego skąd się wziął – i tu poszło zdecydowanie łatwiej.

Pewna bardzo mądra osoba wytłumaczyła mi kiedyś na czym polega zaufanie do samej siebie. A raczej na czym polega jego brak, objawiający się przesadnym planowaniem każdej minuty i absolutną paniką, jeśli jakiś plan się zawali. Jeśli ufamy sobie i swoim decyzjom, swojemu instynktowi, nie potrzebujemy narzuconych zewnętrznie czy wewnętrznie reguł i schematów. Możemy uniknąć paniki i obaw, nawet w obliczu wielkiej niewiadomej. Możemy zachować spokój. Bo przecież cokolwiek się nie stanie, cokolwiek nie czeka na miejscu, jakoś damy radę.

Tym miejscem wcale nie musi być drugi koniec świata. Chociaż jak na razie bardzo tu na nim fajnie.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s