Wszystkie wioski Melbourne

Miało być o Berlinie, będzie o Melbourne, a pewnie mogłoby też być o Warszawie, Paryżu czy Nowym Jorku. Chyba niezależnie od tego, w którym z wymarzonych dużych miast mieszkamy, mechanizm jest ten sam – prędzej czy później szukamy w nich swojej wioski.

Kiedy 6 lat temu przeprowadzałam się po raz pierwszy do Poznania wydawało mi się, że całe jego życie toczy się wokół Starego Rynku. Może rzeczywiście tak było, a może jako świeżak po prostu nie wiedziałam gdzie szukać. Przeprowadzając się do Poznania po kilku latach po raz drugi, mogłam już przebierać w kulturalno-gastronomicznych atrakcjach nie wystawiając nosa poza swoją dzielnicę. Dni ulicy, dni dzielnicy i rozmowy z wieloletnimi mieszkańcami otworzyły mi oczy na znaczenie lokalnej tożsamości. Podczas gdy ja już wtedy nie potrafiłam do końca odpowiedzieć na pytanie w którym mieście mieszkam, ludzie dookoła mnie identyfikowali się z niecałym kilometrem kwadratowym wokół siebie!

Ma to sens – im większe miasto i im dłuższy nasz czas zamieszkania w nim, tym mniej ruszamy się poza najbliższą okolicę stałego miejsca pobytu. Nie możemy, bo nie mamy czasu albo nam go szkoda. Nie musimy, bo mamy pod ręką wszystkie potrzebne usługi. Ale dlaczego nie chcemy?

Czy to tylko pragmatyzm i lenistwo? Czy może jednak naturalna potrzeba oswojenia najbliższego otoczenia i zbudowania w nim strefy komfortu?

Ale miało być o Melbourne.

Na początek jak zawsze komplikacje językowe. Słowo suburbs, które w brytyjskim angielskim oznacza przedmieścia, to w Australii obszar miasta, któremu najbliżej chyba do polskiej dzielnicy. Powszechnie używa się tez pojęć inner suburbs i outer subursbs, w zależności od ich odległości od CBD (dosłownie central business district, a potocznie całe centrum, nie tylko to z biurami i wieżowcami). Moja wiedza teoretyczna na temat podziałów administracyjnych Melbourne na tym się kończy – reszty uczę się przez doświadczenia i praktykę.

Kilka lekcji mam już za sobą. Pierwszą dosłownie przeszłam pierwszego dnia pobytu, kiedy to nie zdając sobie sprawy z odległości między poszczególnymi turystycznymi atrakcjami, zafundowałam sobie ponad 10-kilometrowy spacer. Dzielnice w Melbourne dzieli jednak znacznie więcej niż terytorialny dystans. Każda ma swój styl, swoje cechy szczególne i swój typ mieszkańców, spędzających czas właśnie w niej z pewnością przez coś więcej niż lenistwo czy pragmatyzm.

Dzięki tej różnorodności, zwiedzanie miasta znacznie wykracza tu poza ścisłe centrum i jest wyjątkowo ekscytujące. W czasie jednego dnia (a nawet w czasie jednego za długiego spaceru) można zobaczyć zupełnie europejską rzekę i parki, zupełnie nieeuropejską plażę z palmami, południe z lokalną modą i północ z modą używaną. Zmienia się natura, zmienia się architektura, tempo poruszania przechodniów i liczba brodaczy na metr kwadratowy.  Jeśli ma się więcej czasu, na pewno nie warto gonić – żeby poczuć niepowtarzalną energię każdej z dzielnic, trzeba poświęcić im trochę więcej uwagi. Zajrzeć do „lokalnych” kawiarni i sklepów, przyjrzeć ludziom, pobłądzić, przemyśleć wrażenia.

Wiele tu jeszcze przede mną do odkrycia i codziennie staram się trafiać w miejsca nowe i nieznane. Chociaż wraz z pracą, rutyną i czasem powoli pojawiają się lenistwo i pragmatyzm. Ciekawe, czy zdążę też poczuć tożsamość ze swoją wioską i do innych nie będę już jeździć bez powodu.

Foto-przykłady różnorodności:

 

2 myśli na temat “Wszystkie wioski Melbourne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s