Tips&tricks podróżnika – co trzeba wiedzieć przed wyprawą po wschodnim wybrzeżu Australii?

1. W Australii wszystko może nas zabić – ale nie wszystko chce!

Australijska fauna zyskała sobie międzynarodowa sławę jako mordercza i przerażająca. Nie bez powodu – im dalej na północ i im głębiej w dziką naturę, tym więcej szans na spotkanie pająka, węża, meduzy, krokodyla, psa dingo albo kazuara, zdolnych do uczynienia tego spotkania naszym ostatnim. Zupełnie jednak bez powodu utarło się wśród przyjezdnych przekonanie, ze w Australii wszystko chce nas zabić. Bez paniki! Może, ale niekoniecznie chce.
Większość owadów i zwierząt albo się nas boi albo przynajmniej zupełnie nami nie interesuje i atakuje tylko w ramach obrony koniecznej. Wypadki to w związku z tym najczęściej efekt ludzkiej bezmyślności, zaczepiania zwierząt i porzucania wszelkich zasad bezpieczeństwa w imię zrobienia selfie wszechczasów.
Jak wiec przeżyć w australijskich lasach tropikalnych? Po pierwsze, wyposażyć się w odpowiedni sprzęt (więcej o tym niebawem) i aparat z dobrym zoomem (problem selfie rozwiązany). Po drugie, przestrzegać znaków i zasad (np. naprawdę nie podchodzić do brzegu rzeki, w której może czekać krokodyl). Po trzecie, zachować rozum i spokój, a w obliczu spotkania z wszelką fauną, nie panikować i nie robić nic gwałtownego. Wyjątek to śmiertelnie trujący brązowy wąż, któremu zdarza się atakować, a nie tylko bronić. Mimo, że porusza się szybko, bez obaw – mamy nad nim sporą przewagę, gwarantującą ucieczkę i ratunek. Nogi.

2. W Australii każdy chce nam pomóc, a nie nas okraść.

Zwiedzając Australię warto rozkoszować się nie tylko niepowtarzalną naturą, ale też luzem i otwartością, które unoszą się w powietrzu. To nie miejsce na bycie Zosią-samosią – szybciej i przyjemniej jest poprosić o radę lub pomoc, szczególnie że możemy mieć pewność, że je otrzymamy. Czasami nie trzeba nawet prosić – widząc plecaki i zagubione miny, niektórzy Australijczycy sami podejdą zapytać co mogą dla nas zrobić.
Wszechobecną serdeczność dobrze uzupełnia bezpieczeństwo. Bagaże można właściwie spokojnie zostawić bez opieki (oczywiście poza lotniskiem), a już na pewno bez obaw poprosić kogoś o ich popilnowanie.
Ważne! Chcąc korzystać z tej przyjaznej atmosfery, dobrze pamiętać o wzajemności. Bycie nieuprzejmym i naburmuszonym to w Australii bardzo duży nietakt. To naprawdę nie tak duży wysiłek uśmiechać się i dziękować kierowcy przy wysiadaniu z autobusu.

3. Pogoda w Australii jest szalona. I robi co chce.

Po doświadczeniu 4 pór roku w ciągu dnia w Melbourne (zob. 7 ciekawostek po 7 dniach w Melbourne) myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy. Okazuje się jednak, że niezależnie od tego, w której części Australii się jest, zasada jest jedna – trzeba być przygotowanym na każde warunki atmosferyczne. Pogoda jest zmienna, nieprzewidywalna i najczęściej niezgodna z prognozami. Australia jest tak ogromnym kontynentem, że obejmuje kilka różnych stref klimatycznych, o czym dobrze wiedzieć planując wyprawę przez różne regiony. Podróżując w marcu wschodnim wybrzeżem, doświadczyliśmy na przykład nocy z temperaturami od 15 (w Melbourne) do 28 stopni C (w Airlie Beach).
Wybierając się do Queensland trzeba wziąć pod uwagę, że nasz podział na cztery pory roku nie ma tam zastosowania. Pora sucha z temperaturami 20-26 stopni C trwa od maja do listopada, a deszczowa z temperaturami ponad 30 stopni C od grudnia do kwietnia. Jak już jednak wiadomo – pora deszczowa wcale nie oznacza, że cały czas będzie padać i można też spokojnie liczyć na słońce. Rzecz pewna w czasie pory deszczowej to natomiast wilgotność powietrza – potrafi sięgać prawie 100 procent. Cenna rada – nie ma sensu próbować suszyć prania inaczej niż suszarką.

4. Drogo, drożej i najdrożej?

Nie da się ukryć, że ceny w Australii nie należą do przystępnych, szczególnie dla zarabiających w naszej polskiej walucie. Nie są jednak jednolite, a w zależności od indywidualnych potrzeb i oczekiwań, można trochę ograniczyć koszty życia codziennego.
W przypadku zakupów spożywczych, ceny w marketach rosną następująco:
Aldi – Coles – Woolworths – 7eleven / NightOwl 
W przypadku jedzenia na mieście, warto wiedzieć, że ceny zmieniają się w zależności od stanu i miasta. W odwiedzonych przez nas miejscach rosły następująco (biorąc też pod uwagę stosunek ceny do jakości):
Melbourne- Sydney- Hervey Bay- Byron Bay- Cairns- Airlie Beach.
Dobrze mieć to na uwadze podróżując po wschodnim wybrzeżu i skorzystać z kulinarnej oferty Melbourne czy Sydney nie oszczędzając. W kurortach Queensland będzie nie tylko mniej smacznie, ale też znacznie drożej, więc zamiast wydawać tam $30 w nastawionych na turystów włoskich restauracjach, lepiej zaoszczędzić na pizzy Domino’s ($6 za ponad 1000 kcal serowego szczęścia).
W przypadku oszczędzania sugeruję jednak wstrzemięźliwość. Patrząc na wszystkie ceny warto uzmysłowić sobie jak niewielką część kosztów całości wyjazdu stanowią koszty życia codziennego. Szkoda energii, czasu i nerwów na szukanie śniadania za 7, a nie 10 dolarów, bo i tak będzie to nieodczuwalne w ostatecznym budżecie.

5. Wschodnie wybrzeże oferuje całe mnóstwo atrakcji. I jeszcze więcej możliwości ich odwiedzenia.

Samodzielne planowanie wycieczek wzdłuż wschodniego wybrzeża Australii to naprawdę duże wyzwanie. Wyspy, Parki Narodowe, skok ze spadochronem, nurkowanie… Chcąc skorzystać z jakichkolwiek atrakcji trzeba się przygotować na ogromną różnorodność firm i ich ofert. Inaczej niż w przypadku jedzenia, wybierając wycieczki zdecydowanie warto oszczędzać – ceny różnią się znacznie, a jakość wydaje się być zawsze podobna (negatywne recenzje potrafią dotyczyć np. niesympatycznego kierowcy).
W przypadku rezerwowania wycieczek na ostatnią chwilę, dobrym pomysłem jest skorzystanie z ofert Groupona i Bookme, a także targowanie się w biurach podróży (to chyba jedyne miejsca w Australii, w których można to robić).
W każdym przypadku, na pewno warto poświęcić trochę czasu na dokładny research i dobrze przemyśleć swoje potrzeby i oczekiwania. Więcej o naszych udanych i trochę mniej udanych wyborach  w poradach dotyczących poszczególnych miejsc.

6. SIM i płatnicza – australijskie karty ułatwiają życie 

Nawet w przypadku krótkiego wakacyjnego pobytu, telefoniczna karta pre-paid z australijskim numerem to moim zdaniem niezbędny zakup. Przede wszystkim ze względu na Internet. Darmowe i działające wifi to niestety w Australii rzadkość, nawet w dużych miastach, kawiarniach czy hostelach. Żeby oszczędzić sobie frustracji, które zawsze towarzyszą poszukiwaniu sieci, lepiej zainwestować w mały pakiet danych. Lycamobile oferuje najlepsze ceny, a niewiele droższa Telstra najlepszy zasięg i łatwiejszą rejestrację.
W przypadku trochę dłuższego pobytu warto rozważyć też założenie konta w banku.
W sieci Commonwealth możemy to zrobić z wyprzedzeniem przez internet, dzięki czemu karta płatnicza będzie już na nas czekać w wybranej placówce zaraz po przyjeździe. Konto można bez problemu dezaktywować zaraz przed powrotem do domu, a w międzyczasie korzystać z dobrodziejstw braku dodatkowych opłat. Nie tylko za przewalutowanie transakcji, ale też tych naliczanych dodatkowo przez usługodawców, za płatność kartą międzynarodową.

7. Komunikacja miejska w Australii jest droga

Niezależnie od stanu i wielkości miasta, koszt jednorazowego przejazdu jakimkolwiek środkiem komunikacji to zazwyczaj $3-$4 od osoby. Dlatego też nie trzeba bać się taksówek lub Ubera, który działa nawet w niewielkich miejscowościach jak Byron Bay. W kurortach dystanse są obiektywnie niewielkie, więc zamiast spaceru z tobołami i wyczekiwania na przystankach lepiej skorzystać z transportu taksówką. Koszt okaże się bardzo podobny do autobusu, a energię lepiej zachować na atrakcje i zwiedzanie!
Standardowa komunikacja miejska to jednak nic w porównaniu do kosztów dojazdów na lotnisko. W tym wypadku króluje Sydney, w którym za przejechanie kilku stacji pociągiem na położone w centrum miasta lotnisko zapłacimy $17, z czego 3/4 to koszt wejścia na prywatnie zarządzany lotniskowy przystanek. Jak być sprytniejszym? Lokalsi polecają dojazd taksówką lub Uberem na kolejną najbliższą stację pociągu, z której bilet będzie nas już kosztował standardowe $4. W przypadku większej grupy i zakwaterowania w centrum może się też opłacać przejechanie całej trasy taksówką.
W każdym innym mieście warto też sprawdzać opcje dojazdu na lotnisko standardową komunikacją miejską (jak w Melbourne), możliwość zniżek przy rezerwacji on-line (jak w Brisbane) i darmowe transfery z miejsca zakwaterowania (jak w wielu hostelach w Cairns).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s