Inne czy tożsame?

Na drugim końcu świata trudno nie zadawać sobie pytań o kulturową tożsamość.
A może wcale nie wszystkim trudno, a to czy trudno czy nie już coś własnie o tej tożsamości i kulturze mówi? No ale do rzeczy. Pytań będzie jeszcze dużo.

Z lekcji historii i wosu pamiętam, jak tłumaczyli nam, ze rzeczona tożsamość to jeden z podstawowych filarów narodu. To dzięki niej może przetrwać bez państwa. To dzięki niej jest wspólnotą. Społecznością, którą łączą zwyczaje, a tym samym upodobania, język, sposób ekspresji, wrażliwość. Fundamenty, które w znacznym stopniu wpływają  na nasze horyzonty, na to, jak widzimy świat.

Chcąc poszerzać horyzonty, szukamy więc innych kultur do odkrycia i poznania. Podróżujemy, obserwujemy, nawiązujemy znajomości z obcokrajowcami. Wypytujemy o ich fundamenty, porównujemy, szukamy różnic i podobieństw. Uważamy się za tolerancyjnych i otwartych kulturowo, bo nie dyskryminujemy na podstawie koloru skóry, mamy przyjaciół z różnych stron świata, a na obiad jemy pad Thaia a nie schabowego.

Wszystko się zgadza? To teraz pora na pytania.

Może globalizacja na zawsze zmieniła pojęcia inności i tożsamości?

Może to, co często bierzemy za otwartość kulturową to żadna sztuka, skoro wciąż obracamy się wśród tego co podobne, znane i bliskie?

Może kulturowa tożsamość niewiele ma już wspólnego z pojęciem narodu?

Wróćmy do fundamentów budujących wspólnotę. Każdy z nas jest w końcu częścią jakiejś (człowiek to istota społeczna – taki temat też pamiętam z którejś lekcji wosu) i prędzej czy później, każdy potrzebuje tą przynależność do wspólnoty poczuć. Utożsamiać się można oczywiście z wieloma rzeczami, ale język, zwyczaje, upodobania i perspektywy to zawsze skuteczne spoiwa. Budują bliskość – nie tylko pozwalają się zrozumieć, ale też porozumieć.

No własnie. Czy w takim razie w rzeczywistości, w której bariery językowe i geograficzne przestały mieć znaczenie, nie bliżej nam czasem do Australijczyka, z którym łączy nas styl życia, niż Polaka o innych poglądach i potrzebach? Może ojczysty język i miejsce urodzenia wpływają już na tożsamość kulturową znacznie mniej niż dostęp do internetu i innych globalnych zasobów?

Kapsztad i Melbourne – dwa dobrze mi znane i bardzo odlegle od domu miasta, pod wieloma względami okazały się być bliższe, niż niejedna miejscowość, do której mogłabym dojechać rowerem. Te same sklepy, te same możliwości, takie samo ułożenie produktów w IKEA. Dopiero wystawienie głowy na dalekie przedmieścia, do miejsc w których globalizacja nie pozmieniała jeszcze tego co inne i tożsame, uświadomiło mi, jak daleko jestem. I pewnie dokładnie tak samo daleko byłby niejeden mieszkaniec Melbourne czy Kapsztadu.

Jedna myśl na temat “Inne czy tożsame?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s