Rozmowy z globalizacją

Chyba nie ma tematu, który wraca do mnie częściej i bardziej natrętnie niż globalizacja. Standardowo chodzi mi po głowie średnio raz w tygodniu, ale w czasie podróży intensyfikuje swoje zaczepki do prawie codziennych. Krzyczy z mijanych McDonald’sów, macha ze sklepowych półek i wciska nos w rozmowy ze znajomymi obcokrajowcami. 
Tym razem dopadła mnie w obliczu kupowania prezentów z podróży, zwanych pamiątkami. Pod tym względem niewiele zmieniło się u mnie od czasów dzieciństwa i dalej najchętniej przywoziłabym jakiś drobiazg prawie każdemu znajomemu z prawie każdej podróży. Na szczęście wraz z wiekiem nauczyłam się jednak trochę myślenia i nie kupuję już plastikowych breloczków dla taty ze złym imieniem, bo właściwego już nie było. Wręcz przeciwnie – wkładam w szukanie i dopasowywanie pamiątek dużo energii i czasu, bo robienie prezentów sprawia mi po prostu wielką przyjemność. 
Kilka lat temu moimi pamiątkowymi faworytami stały się zwyczajne produkty lub wyroby lokalne. Czasem spożywcze, czasem rzemieślnicze, kupione na targach, straganach, a nawet w zwykłym supermarkecie. Pamiątki ukryte – nie zdradzają się może wielkim napisem informującym o miejscu pochodzenia (a raczej miejscu zakupu, bo miejsce produkcji to w przypadku „oczywistych” pamiątek w 99% Chiny), ale za to oddają ducha i klimat, są kawałkiem lokalnej codzienności. Czymś charakterystycznym dla kierunku podróży, czego nie możemy dostać u siebie. 
A raczej nie mogliśmy. Bo tu znowu macha do nas globalizacja. 

Prawie wszystko możemy już przecież dostać prawie wszędzie, a jak nie wszędzie to na pewno w Kuchniach Świata albo na Allegro. Co gorsza, w większości przypadków to produkty naprawdę dokładnie identyczne, takiej samej jakości, a nawet świeższe i lepsze niż te, które moglibyśmy dotelepać ze sobą w walizce po wielogodzinnej podróży. 

Nie zapomnę zdziwionej miny znajomego z Belgii, który z niedowierzaniem patrzył jak próbuję zabezpieczyć w bagażu czekoladki i piwa. Zapytał wtedy „zamiast się męczyć, nie możesz po prostu kupić tego w Polsce?”. No cóż, miał rację. Oczywiście, że mogłam i z racjonalnego punktu widzenia miałoby to znacznie więcej sensu. 

Zanim zostanę posądzona o podważanie sensowności handlu międzynarodowego szybko zaznaczę – pod niektórymi względami uwielbiam globalizację i absolutnie nie chciałabym żyć w czasach, w których na półkach był tylko polski ocet. Stały i łatwy dostęp do dóbr importowanych czyni nasze życie łatwiejszym i przyjemniejszym, a chociaż za granicą staram się zazwyczaj próbować lokalnego jedzenia, nie raz cieszyłam się widząc na półkach znane i bezpieczne produkty sprawdzonych międzynarodowych firm. Często właśnie w tych momentach temat globalizacji atakuje moje myśli i prowokuje do pytań. 
Czy to ma swoje granice? W jakim kierunku zmierza? Czy rzeczywiście nie wypada pić kawy z McDonald’s na wakacjach w Melbourne? Czy to co lokalne i autentyczne przetrwa, czy może autentyczność też znaczy już coś innego?

A może jednak pogodzić się z tym jak wyglada świat, kupować taką kawę jak lubimy, cieszyć z belgijskiej czekolady w Polsce i holenderskiego sera w Australii? 

Tylko co wtedy z pamiątkami? No cóż, chyba pozostaje mi liczyć na to, że to nie o rzecz samą sobie w nich chodzi. Dopóki przywożone z Holandii wafle będą wywoływać taki uśmiech na twarzach znajomych jak dotychczas, będę ryzykować, ze pokruszą się w walizce. 

Może właśnie wtedy mają w sobie to coś, co sprawia że smakują lepiej niż te z Kuchni Świata? 

2 myśli na temat “Rozmowy z globalizacją

  1. Ciekawy wpis na niebanalny temat, który akurat mnie zywnie interesuje 🙂 Globalizacji nie da się już zatrzymać, ale można ją wykorzystać z korzyścią dla „lokalsow”, kupując od nich te nieszczęsne wafle 😉 Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s