Mądrości kajakarza – o Nowej Zelandii, podwórkach i okularach z filtrem

Pamiętaj, że to co widzisz tylko w niewielkim stopniu zależy od tego na co patrzysz – powiedział Mike, a jego słowa odbiły się echem od tafli jeziora.

Był jedną z tych osób, które po 5 minutach rozmowy można dodać do listy 100 inspirujących ludzi spotkanych na swojej drodze. Pochodził z Kanady, mieszkał i pracował dookoła świata, a na tymczasowe miejsce pobytu chwilowo wybrał Nową Zelandię, gdzie zarabiał na czynsz jako przewodnik kajakowych wycieczek. Swoimi poglądami na świat i życie dzielił się więc ze mną w czasie wspólnego wiosłowania przez lustrzaną, lodowcową wodę krainy kiwi.

Jego słowa utkwiły mi w głowie na kolejne godziny i dni sam na sam z nowozelandzką przyrodą. Oczywiście miał rację – wszystko zależy od punktu widzenia, a ten może być różny nie tylko w odniesieniu do różnych osób. My sami też często patrzymy na to samo przez różne okulary, a nasz punkt widzenia to nic innego jak punkt nastawienia.

W cennej uwadze Mike’a kajakarza ważny był też jednak kontekst. Opowiadał o niedocenianiu tego, co mamy najbliżej nosa, o Kanadzie na którą spojrzał zupełnie inaczej po 5-latach w podróży, o objeżdżaniu całego świata, po to żeby doświadczonymi oczami zobaczyć w innym świetle własne podwórko. Moje myśli pogalopowały w stronę mazurskich jezior. I plaż na półwyspie helskim. I Tatr. I Bieszczad, które ku wielkiemu zażenowaniu znam tylko ze zdjęć udostępnianych na Facebooku przez znajomych.

Jeziora, wybrzeża i góry, które widziałam w Nowej Zelandii są prawdziwym rajem na ziemi. Zrobiły na mnie nie tylko estetyczne, ale też silne emocjonalne wrażenie. Starałam się doświadczać ich każdym zmysłem (dosłownie – w czasie kajakowej wycieczki Mike zmusił mnie nawet do zjedzenia liścia, który okazał się być dziwną odmianą pieprzu), a zdjęcia, którymi staram się uchwycić chociaż kawałek tego piękna, robią furorę na Instagramie. Zaczęłam się jednak zastanawiać, na ile mój zachwyt zależy od tego na co patrzę, a na ile od punktu nastawienia? Czy patrzyłam przez okulary z filtrami ekscytacja, podróż i drugi koniec świata? Czy moje zdjęcia zbierałyby równie dużo like’ów, gdybym wrzuciła je za jakiś czas z hasthagiem Tatry, zamiast travelnewzealad?

Mogłabym bez problemu zrobić taki eksperyment. Tylko po co? Nie chodzi przecież o to, żeby cokolwiek udowodnić innym albo sobie samej. Tym bardziej nie chodzi o to, żeby kogokolwiek zniechęcić do Nowej Zelandii lub do podróżowania za granicę w ogóle. Wręcz przeciwnie – oglądajmy jak najwięcej bliższych i dalszych końców świata, z pełną ekscytacją i przez okulary ze wszystkimi najlepszymi filtrami. Zbierajmy doświadczenia, nabierajmy perspektywy, testujmy różne punkty widzenia i nastawienia. A potem spójrzmy jeszcze raz na własne podwórko. Bardzo możliwe, że na nim też znajdziemy coś naprawdę pięknego.

Zdjęcia z wyprawy do Nowej Zelandii już niebawem na blogu i Facebooku! 

3 myśli na temat “Mądrości kajakarza – o Nowej Zelandii, podwórkach i okularach z filtrem

  1. Bardzo ładna obserwacja, to prawda, że mamy tyle do odkrycia we własnych stronach! Zgadzam się, że ważna jest ta równowaga – poznawać daleki świat, ale nie ignorować tego co ma nam do zaoferowania nasz własny kraj. Jak byś była zainteresowana, to nasz profesor historii architektury z PG co roku organizuje wycieczki po np wschodniej Polsce i innych nietypowych turystycznie, a bardzo interesujących regionach!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s