Nie bójmy się przewodników – Nowa Zelandia z Haka Tours

Będziesz unikał wycieczek zorganizowanych – taka zasada niewątpliwie znajduje się w niepisanym podróżniczym dekalogu. Każdy, kto dumnie mianuje się tytułem „podróżnik” i używa go jako przeciwieństwo „turysty”, będzie zawsze podkreślał zalety odkrywania świata na własną rękę. Niezależnie, po swojemu, bez przewodnika wskazującego czym, kiedy i przez ile czasu trzeba się zachwycać.

Nie będę udawać, że tak nie myślę i nie robię. Samodzielne podróżowanie naprawdę ma bardzo wiele zalet, które nie kończą się na możliwości oglądania tego co nas interesuje, bez konieczności przepychania się przez kolejkę osób czekających na zrobienie sobie zdjęcia. Samodzielne podróżowanie to też zupełnie inne doświadczenie niż zorganizowana wycieczka. Trudniejsze i bardziej wymagające, ale dzięki temu pełne przygód, niespodzianek i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Trzeba to lubić i trzeba być gotowym na nieprzygotowanie, bo nigdy nie da się przygotować na wszystko.

Jako zagorzała przeciwniczka widzenia świata na czarno-biało, dostrzegam też zalety wyjazdów z przewodnikiem i nie uważam, że trzeba unikać ich jak ognia. Wszystko zależy od sytuacji i oczekiwań. Mając zaledwie tydzień na zobaczenie południowej wyspy Nowej Zelandii, doszłam do wniosku, że mój głód widoków był w tym momencie silniejszy niż głód przygody. Postanowiłam dać szansę Haka Tours. Tym, co przekonało mnie ostatecznie był ich bardzo trafny slogan – ich wyjazdy przypominają roadtrip ze znajomymi, dla tych którzy nie mają z kim tego roadtripa zrobić. Marketingowcy bardzo skutecznie weszli do mojej głowy – pomyślałam „to właśnie ja!” i kupiłam wycieczkę.

Nie było tak, jak się spodziewałam – było znacznie lepiej. Moja grupa liczyła zaledwie 7 osób, o podobnych oczekiwaniach i podobnym sposobie podróżowania. Nie było więc opóźnień, przerw na siku co pół godziny i ciągłego narzekania. Nasz przewodnik był pełnym energii i zakochanym w Nowej Zelandii Maorysem, który znał południową wyspę jak własną kieszeń. Było więc całe mnóstwo nieplanowanych postojów, na których pokazywał nam coś niezaplanowanego, jeszcze więcej ciekawych historii i absolutnie żadnego „wycieczkowego terroru”. Przede wszystkim jednak, cały program był na tyle elastyczny, że pozostawiał nam bardzo dużo swobody. Nie było „czasu wolnego” sugerującego już po samej nazwie, jaki jest cały pozostały czas. Były popołudnia, a nawet całe dnie, do wykorzystania według własnych potrzeb. W jeden z takich dni udało mi się wyruszyć na samotną wyprawę po nowozelandzkich górach, poczuć się jak odkrywca i zaspokoić też głód przygody.

Wnioski nasuwają się same. Wybierającym się do Nowej Zelandii polecam oczywiście sprawdzone Haka Tours, a wszystkim innym zwalczenie strachu przed przewodnikiem. Warto schować podróżniczą dumę do kieszeni i przyznać, że czasem przyjemnie jest też dostać rzeczy podane na tacy.

 

Jedna myśl na temat “Nie bójmy się przewodników – Nowa Zelandia z Haka Tours

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s